5.
Inspektor Poczwarka z dezaprobatą spoglądał na swoje odbicie w lustrze. Raz jeszcze spróbował misterną zaczeską ukryć możliwie dużo łysiny; zrezygnował. Aspirant Dzięcioł przyglądał mu się, nie ukrywając rozbawienia.
- Ślicznie jest, szefie – powiedział. – Nie ma co się stroić, ładniej już nie będzie.
Ślicznie bynajmniej nie było. Nazwisko inspektora wyjątkowo trafnie korespondowało z jego aparycją; był za to nieprzeciętnie inteligentny. Coś za coś, powtarzał sobie.
Poprawił krawat – po namyśle zdecydował się na garnitur zamiast munduru, spotkanie miało mieć raczej prywatny charakter.
- Dobrze, dowcipnisiu – westchnął. – Dla odmiany przydasz się do czegoś. Wskakuj za kółko, jedziemy.
*
Królowa Lasu zaproponowała spotkanie w jednej z restauracji. Wbrew pozorom, leśny dwór całkiem nieźle potrafił odnaleźć się we współczesnym świecie. Była to jedna z największych niespodzianek, czekających na nowoprzyjętych członkach specjalnej jednostki do spraw walki z przestępczością mitologiczną i legendarną, zwykle spodziewających się obcowania z całkowitym skansenem. Inspektor zastanowił się, kiedy właściwie po raz ostatni kogoś nowego przydzielono do jego zespołu. Szlag by trafił kryzys i cięcia budżetowe.
Nie mógł też sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni był w restauracji. Istniało spore ryzyko, że to on zachowa się w eleganckim przybytku jak przybysz z lasu.
Był na miejscu na kwadrans przed wyznaczoną porą. Nie za bardzo orientował się w zasadach savoir vivre i musiał przyznać sam przed sobą, że stresował się tym spotkaniem. Zamówił sobie kawę.
Królowa pojawiła się punktualnie. Wyglądała mniej więcej tak, jak Poczwarka ją sobie wyobrażał, czyli zjawiskowo. Westchnął ukradkiem i poczuł się jeszcze brzydszy.
Przywitali się uprzejmie. Zamówili potrawy – inspektor z bólem przyjął tutejszy cennik; budżet operacyjny na ten miesiąc trzeszczał w szwach – i przeszli do rzeczy.
- Chodzi oczywiście o kwiat paproci – powiedziała Królowa. – Bardzo obawiamy się tegorocznej Nocy Kupały.
- Obawiacie? – zdziwił się Poczwarka. – Zawsze sądziłem, że to najważniejsze święto lasu…
- Oczywiście – zgodziła się Królowa. – Problem w tym, że w tym roku kwiat paproci zrobił się dziwnie… modny. Ktoś chyba celowo o nim rozpowiada. Legenda była już na wpół zapomniana, a tymczasem nagle zainteresowali się nią niemal wszyscy. Pojawiły się nie wiadomo skąd jakieś sadzonki, krążą niesprawdzone pogłoski… Boimy się prawdziwego najazdu na lasy. Możemy nie dać sobie rady. W imieniu całego dworu chciałabym prosić o pomoc.
Inspektor dopił swoją kawę.
- Oczywiście, z przyjemnością… Zrobimy wszystko, co w naszej mocy.
Królowa uśmiechnęła się promiennie. Dokończyli obiad i rozmowę. Gdy się pożegnali, a inspektor Poczwarka wrócił do samochodu, w którym czekał na niego aspirant Dzięcioł, było już jasne, że zapowiada się naprawdę niesamowita akcja. Taka, jakiej jeszcze w historii tej jednostki nie było.
© 2012 – KwiatPaproci.pl