10.

PRZEPOCZWARZENIE INSPEKTORA

Aspirant Dzięcioł pocił się pod ciężkim spojrzeniem nadinspektora Kołka. Zdawał sobie sprawę, że mówi nieco nieskładnie, ale nie mógł nic na to poradzić. Wezwany do złożenia szczegółowego raportu, stresował się bardziej, niż podczas najbardziej wariackich akcji. Zdawał też sobie sprawę, że ważą się losy specjalnej jednostki do spraw walki z przestępczością mitologiczną i legendarną.

Nadinspektor Kołek odkaszlnął.

- A więc jeszcze raz. Jeśli dobrze rozumiem, inspektor Poczwarka, gdy zdał sobie sprawę z porażki, stracił nad sobą panowanie, tak?

Dzięcioł odetchnął głęboko i omal się nie udławił.

- Właśnie tak, nadkomisarzu. Gdy okazało się już na pewno, że cała sytuacja była zaaranżowana przez Królową Lasu, zaczął się histerycznie śmiać…

- I co było potem?

- Potem zerwał się, i zanim zdążyłem zareagować, złapał dowód.

- Dowód.

- No, kwiat paproci… Kwiat, że tak powiem, ciągle działał, bo choć zerwany, nie spełnił jeszcze niczyjego życzenia. No i inspektor Poczwarka wypowiedział swoje życzenie.

- O treści…?

Dzięcioł otarł pot z czoła i wyrecytował:

- Inspektor Poczwarka zażyczył sobie natychmiastowej emerytury. I urody, tak półgębkiem.

Przełożony spoglądał na niego surowo.

- No i faktycznie, aspirancie Dzięcioł, widzę na biurku jego wniosek o wcześniejszą emeryturę, najwyraźniej podpisany przeze mnie. Chociaż nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek do mnie wpłynął. Jak to możliwe?

- Czary, panie nadinspektorze.

Nadinspektor Kołek pokiwał łysą głową.

- I teraz nie mam wyboru, muszę zaakceptować emeryturę Poczwarki. Swoją drogą… Poprosił o urodę, tak?

- Tak jest. I chyba kwiat spełnił tę prośbę. Na moich oczach inspektor się… cóż, przepoczwarzył. Gdy wychodził, wyglądał jak Hugh Grant.

- A co z podejrzaną…? Tą, jak jej… Królową Lasu?

- Nie ma procedury na takie przypadki, panie nadinspektorze. Wyszła razem z nim. Od tej pory nie widziałem się z inspektorem Poczwarką.

Nadinspektor Kołek westchnął.

- Tak to chyba jest, gdy się dzisiaj bierzemy za legendy. Wszystko idzie nie tak, jak powinno. Sam nie wiem, co dalej. Muszę się dobrze zastanowić. Dziękuję za poświęcony czas, aspirancie. Ach, jeszcze jedno. Przyda się wam trochę urlopu, prawda?

Aspirant Dzięcioł z olbrzymią ulgą opuścił gabinet zwierzchnika. Otrzymany urlop zamierzał spędzić na błogim lenistwie. Obejrzy filmy, poczyta kryminały. Sprawa kwiatu paproci została definitywnie zamknięta. A morał, jaki nasuwał się Dzięciołowi, był jeden: przy niektórych legendach naprawdę lepiej nic nie majstrować.

Kwiat Paproci - mały

© 2012 – KwiatPaproci.pl